Rodzina Kotków Perskich

 

Poznajcie rodzinę Kotków Perskich: tata Fryderyk, mama Ela, brat Andrzej, siostra Daria, dziecko Maja oraz bliźniaki Filip i Zuzia. Rodzina kotków perskich planuje otworzyć butik w tym roku, aby dzielić się swoją miłością do mody.

 

Tata Fryderyk kocha kolekcjonować meble, a wszczególności dywany z powodu tych wszystkich wyjątkowych i pięknych wzorów. Fryderyk nie może powstrzymać się od kolekcjonowania antyków – od mebli po malutkie filiżaneczki.

Mama Ela uwielbia projektować suknie tak bardzo, że planuje otworzyć swój własny butik. Ona ma wielką garderobę i zawsze zachęca Darię, aby pożyczała od niej trochę ubrań, mimo że jest jeszcze za mała i nie wszystkie na nią pasują.
Moda to jej największa miłość!

Nie znalazłbyś lepszego przyjaciela niż Andrzej. Jest znany w Sylvanii za bycie wyjątkowo miłym i życzliwym mieszkańcem. Zawsze wie jaki prezent trzeba komuś wręczyć by pocieszyć, bo zawsze wszystkich słucha i wie co lubią.

Śliczna i słodka Maja myśli, że jej mama jest najpiękniejsza ze wszystkich w Sylvanii, często sama jej wybiera sukienkę bo chce by wyglądała jeszcze piękniej. Kocha patrzeć na ubrania swojej mamy i nie może się już doczekać, aż będzie duża i zacznie pracować w butiku, gdzie będzie przygotowywać własne kreacje.

Maja lubi piękne słodycze. Kiedy ktoś da jej cukierki o ślicznym kształcie lub kolorowe żelki, potrafi się w nie długo wpatrywać, nie myśląc nawet o ich zjedzeniu. Kiedyś trzymała w rączce i podziwiała czekoladowy batonik tak długo, że zdążył się roztopić, zanim udało jej się go zjeść.

 

Bliźniaki są tak słodkie jak tylko potrafią być i w czasie gdy, Zuzia potrafi być niejadkiem, Filip potrafi być marudą, która ma talent do robienia bałaganu. Gdy malutka Zuzia dostanie coś czego nie lubi, nie ma najmniejszych szans by wzięła choćby małego kęsa, ale gdy jest to coś co lubi, dopilnuje, aby dostała kolejną porcję. Filipek często sprawia, że jego mama jest smutna bo potrafi pobrudzić sukienki swojej mamy swoimi brudnymi łapkami. Mama Ela zaczęła nosić ze sobą fartuch nawet, gdy nie ma pory obiadowej, tylko po to, żeby być gotową na wypadek jakby Filipek ją znowu pobrudził! O nie!